sobota, 8 marca 2014

Rozdział 1
Siedziałam w ogródku chłopaka i jego siostry. Czekałam aż Dean i Ruda  posprzątają bałagan. Poprawiłam włosy, które spadły mi na czoło. No ile można sprzątać? Przecież zawsze im to zajmuje hymmm... 40 minut a teraz 45. Nagle pojawił się Dean.-Ile można czekać? Wszystko zrobione?-Zapytałam się.-Tak, posprzątane, chłopak pociął się na śmierć bo jakaś tam dziewczyna, w której się zakochał miała chłopaka, a siostra bo miała ten widok przed oczami-Odpowiedział, przewróciłam oczami. Nagle pojawiła się ruda koło nas.-Jakbyś tak nie na syfiła było by szybciej-powiedziała, popatrzyłam na nią z pogardą. Nie chciało jej się już za mną sprzątać. Ale nie ma wyjścia inaczej ją zabije przed oczami jej chłopaka.-Jakim tonem się do mnie zwracasz sługo? Dobrze, że cię przygarnęłam bo byś nie żyła.-powiedziałam, zrobiłam krok do przodu z uśmiechem na twarzy. Szliśmy w ciszy nikt nie chciał się odezwać. Za miastem w dużym lesie jest nasza posiadłość Wampirów. Dla oka zwykłego jedzenia(ludzi) on jest nie zauważalny. Wiedźmy go zaczarowały. Dom jest ogromny mieszka w nim 6 młodych mistrzu, którzy dopiero co się uczą jak przetrwać. Mamy także 2 pierwotnych mnie i mojego brata. Byliśmy pierwszymi wampirami na ziemi wraz z naszymi rodzicami. Dean zastukał do drzwi dwa razy po chwili otworzyły się. No ile można czekać? Wszyscy się jakoś dzisiaj spóźniają. sługa jednego z mistrzów nam otworzył.
-Nareszcie przyszliście... 30 minut później twoi podopieczni by zginęli-powiedział mój brat schodząc po schodach bla bla bla... -Tak wiem braciszku więcej tak późno nie wrócę byłam się najeść-powiedziałam wystawiając białe kły na wierzch. Dean i ruda poszli od razu do pokoju dla swojej ligi.
-Co jest grane...Twoja krew pachnie inaczej, chyba nie wymieniłeś się z swoją dziewczyną nią?-Zapytałam się podchodząc do mojego brata Andy'ego. On tylko wyszeptał krótkie tak... I zniknął. Prychnęłam czyli teraz  Andy i jego dziewczyna będą rządzić całą posiadłością. Miałam z moim bratem układ, że jeśli on znajdzie pierwszy wybrankę na całe życie Andy przejmuje dom i role głównego pierwotnego. Poszłam do swojego pokoju tam siedział Dean, wiedziałam czego chciał, dostać trochę ludzkiej krwi.
-Wiesz gdzie jest wypij 2 łyki i wyjdź nie jestem w nastroju-rzekłam siadając przed biurkiem. Wzięłam ołówek w rękę i zaczęłam kończyć rysunek. Dean odgarnął włosy z szyi i zaczął ją delikatnie całować.
-Dean nie ja nie mogę wiesz dlaczego... Nie teraz błagam nie po śmierci...-Mówiłam przez gardło nie mogło mi przejść imię chłopaka, który znaczył dla mnie więcej niż moje marne życie.
-Nie martw się, Andy będzie dobrym liderem po prostu musisz się pogodzić Alex-powiedział Dean, a moja ręka zastygła bezruchu. Pogodzić? Z śmiercią? Z wygraną brata? Z tym 

wszystkim... 
-Napij się krwi i wyjdź stąd masz pójść do pokoju i tam siedzieć-rozkazałam, a Dean to zrobił. Słyszałam tylko zamykając się drzwi pokoju. Włączyłam swój laptop i puściłam na full'a muzykę. Podeszłam do lodówki,gdzie trzymam krew wzięłam jedno opakowanie i zaczęłam je pić. Położyłam się na łóżku i zaczęłam myśleć o wszystkim. Jak długo nie spałam. Już ponad 3 tygodnie. Mój pokój wydawał się teraz o wiele większy niż zwykle. Szara ściana była cała w zdjęciach i plakatach. Reszta ścian była ciemno fioletowa.  

piątek, 7 marca 2014

Bohaterowie

Alexandra
Alex, wampir wygląda na 19 prawdziwy wiek: nikt nie wie. Jedna z starszyzny wampirów, jest pierwotną. Jako jedna z nie licznych może przemieniać ludzi. Jej rodzice nie żyją zabili ich łowcy.


Dean
20 latek stara się zostać wampirem, Alex jest jego mistrzynią nie lubi jej bo musi za nią "sprzątać" i rozkazuje mu. Zazwyczaj jest uśmiechnięty.


Prolog

Przebudziłam się w łóżku pełnym krwi. Koło mnie leżało jakieś ciało chłopaka.Widziałam dziewczynę trzymającą patelnie w rękach, płakała. Uśmiechnęłam się do niej lekko, ta zaczęła wrzeszczeć. Moje uszy..


-Co z tobą nie tak? Twój brat był milszy-Zapytałam się  i wstałam z łóżka przeciągnęłam się. Dziewczyna zrobiła krok w tył. Jej krew pachnęła tak kusząco...Zerknęłam do lustra, miałam na twarzy krew. Starłam ją i oblizałam palce.To jest jeszcze lepsze, smakuje jak owoc zakazany... Podeszłam do dziewczyny 

Zanim się spostrzegła moje kły zatopiły się w jej szyi. 

-Tylko nie krzycz-powiedziałam, przejechałam językiem po dwóch dziurkach skąd płynęła krew. Przekręciłam ją na drugą stronę i zrobiłam to samo tylko nieco dłużej... Pyszna krew i jeszcze ciepła mniam.. Znałam teraz każdą jej myśl, jak bardzo mnie nienawidzi ohh uwielbiam wręcz takie osoby.. Prawie mi tu zemdlała. -Ostatnią kropelkę wypiję i będzie po kłopocie maleńka!-Powiedziałam, podnosiłam ją do góry próbowała się uwolnić ale nic z tego. Przybiłam ją do ściany. Zaczęła bić o ścianę grr…  Wbiłam w nią  ostatni raz moje kły… Poczułam jak umiera, jej życie się właśnie skończyło. Rzuciłam ją na łóżko koło brata. Wzięłam leżący na podłodze koc i przykryłam ich. Uchyliłam trochę okno. Była noc, gdzie księżyc wydawał się tak jasny i tak blisko. Gwiazdy były jeszcze piękniejsze niż zwykle. Poszłam do pokoju dziewczyny. Zabrałam  stamtąd plecak wraz z koszulką i spodenkami. -Dzięki dziewczyno- Szybko się przebrałam ,a swoje ciuchy wrzuciłam do plecaka. Poszłam do łazienki przemyłam ręce i twarz. Wymalowałam się i po perfumowałam. Wróciłam do pokoju  chłopaka i wyskoczyłam przez okno. Poczułam wiatr na moich bladych policzkach. Zobaczyłam na mój telefon było jeszcze koło 2 godzin do wschodu słońca co ja będę robić