Rozdział 1
Siedziałam w ogródku chłopaka i jego siostry. Czekałam aż Dean i Ruda posprzątają bałagan. Poprawiłam włosy, które spadły mi na czoło. No ile można sprzątać? Przecież zawsze im to zajmuje hymmm... 40 minut a teraz 45. Nagle pojawił się Dean.-Ile można czekać? Wszystko zrobione?-Zapytałam się.-Tak, posprzątane, chłopak pociął się na śmierć bo jakaś tam dziewczyna, w której się zakochał miała chłopaka, a siostra bo miała ten widok przed oczami-Odpowiedział, przewróciłam oczami. Nagle pojawiła się ruda koło nas.-Jakbyś tak nie na syfiła było by szybciej-powiedziała, popatrzyłam na nią z pogardą. Nie chciało jej się już za mną sprzątać. Ale nie ma wyjścia inaczej ją zabije przed oczami jej chłopaka.-Jakim tonem się do mnie zwracasz sługo? Dobrze, że cię przygarnęłam bo byś nie żyła.-powiedziałam, zrobiłam krok do przodu z uśmiechem na twarzy. Szliśmy w ciszy nikt nie chciał się odezwać. Za miastem w dużym lesie jest nasza posiadłość Wampirów. Dla oka zwykłego jedzenia(ludzi) on jest nie zauważalny. Wiedźmy go zaczarowały. Dom jest ogromny mieszka w nim 6 młodych mistrzu, którzy dopiero co się uczą jak przetrwać. Mamy także 2 pierwotnych mnie i mojego brata. Byliśmy pierwszymi wampirami na ziemi wraz z naszymi rodzicami. Dean zastukał do drzwi dwa razy po chwili otworzyły się. No ile można czekać? Wszyscy się jakoś dzisiaj spóźniają. sługa jednego z mistrzów nam otworzył.
-Nareszcie przyszliście... 30 minut później twoi podopieczni by zginęli-powiedział mój brat schodząc po schodach bla bla bla... -Tak wiem braciszku więcej tak późno nie wrócę byłam się najeść-powiedziałam wystawiając białe kły na wierzch. Dean i ruda poszli od razu do pokoju dla swojej ligi.
-Co jest grane...Twoja krew pachnie inaczej, chyba nie wymieniłeś się z swoją dziewczyną nią?-Zapytałam się podchodząc do mojego brata Andy'ego. On tylko wyszeptał krótkie tak... I zniknął. Prychnęłam czyli teraz Andy i jego dziewczyna będą rządzić całą posiadłością. Miałam z moim bratem układ, że jeśli on znajdzie pierwszy wybrankę na całe życie Andy przejmuje dom i role głównego pierwotnego. Poszłam do swojego pokoju tam siedział Dean, wiedziałam czego chciał, dostać trochę ludzkiej krwi.
-Wiesz gdzie jest wypij 2 łyki i wyjdź nie jestem w nastroju-rzekłam siadając przed biurkiem. Wzięłam ołówek w rękę i zaczęłam kończyć rysunek. Dean odgarnął włosy z szyi i zaczął ją delikatnie całować.
-Dean nie ja nie mogę wiesz dlaczego... Nie teraz błagam nie po śmierci...-Mówiłam przez gardło nie mogło mi przejść imię chłopaka, który znaczył dla mnie więcej niż moje marne życie.
-Nie martw się, Andy będzie dobrym liderem po prostu musisz się pogodzić Alex-powiedział Dean, a moja ręka zastygła bezruchu. Pogodzić? Z śmiercią? Z wygraną brata? Z tym
wszystkim...
-Napij się krwi i wyjdź stąd masz pójść do pokoju i tam siedzieć-rozkazałam, a Dean to zrobił. Słyszałam tylko zamykając się drzwi pokoju. Włączyłam swój laptop i puściłam na full'a muzykę. Podeszłam do lodówki,gdzie trzymam krew wzięłam jedno opakowanie i zaczęłam je pić. Położyłam się na łóżku i zaczęłam myśleć o wszystkim. Jak długo nie spałam. Już ponad 3 tygodnie. Mój pokój wydawał się teraz o wiele większy niż zwykle. Szara ściana była cała w zdjęciach i plakatach. Reszta ścian była ciemno fioletowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz